Kolonoskopia i gastroskopia pod narkozą. Cz.1 Przygotowania.

Część pierwsza – pisana przed badaniami 🙂

To może najpierw (tak w ramach formalności, bo raczej jest to temat dobrze znany) przypomnę co to są za badania i po co się je robi.

Gastroskopia- klik klik.

Kolonoskopia-klik,klik.

Zalecenie wykonania kolonoskopii i gastroskopii dostałam od Pani immunolog, u której leczę się w Warszawie. Z resztą sama z siebie, ze względu na to, że jestem zwolenniczką szybszego wykrywania ewentualnych zmian, chętnie się na to zgodziłam. Było to jeszcze w listopadzie 2018. Następnie z tym zaleceniem udałam się do Pani doktor rodzinnej, by wypisała mi skierowanie. Był to początek grudnia. Wtedy bałam się, żebym nie miała badania w okolicy Świąt i naiwna czekałam do stycznia, a potem jakoś to się przeciągnęło do początku lutego… Wybrałam ośrodek, który został mi polecany przez osoby doświadczone w tego typu badaniach i okazało się, że badanie będę miała dopiero 9 kwietnia (wcześniejszy termin był na 2 kwietnia, ale, jako że 1 kwietnia Gaja ma urodziny, wiedziałam, że nie uda mi się odpowiednio przygotować – więc wybrałam kolejny tydzień). Być może dlatego tak długo czekałam, bo zdecydowałam się na wykonanie obu badań jednocześnie i pod narkozą.

Nigdy wcześniej nie miałam narkozy i trochę się boję jak na nią zareaguję, (czytałam, że narkoza „skraca życie”, można się po niej fatalnie czuć, wymiotować, mogą nawet wypadać włosy i oczywiście można się nie wybudzić) ale z drugiej strony chętnie przetestuję ją na takim krótkim i w miarę bezpiecznym zabiegu. Na narkozę zdecydowałam się nie dlatego, że bałam się samej kolonoskopii, tylko bardziej gastroskopii. W dodatku mam badanie głównie ze względu na problem z błonami śluzowymi, które wiecznie są w ranach. Jedzenie i picie często mnie boli, a co dopiero takie zabiegi. Mam też mało tłuszczu wisceralnego (brzusznego), a wtedy badanie kolonoskopowe jest podobno zdecydowanie bardziej bolesne. Dodatkowo osoby, które miały takie zabiegi bez narkozy i w narkozie, wszystkie polecały drugą opcję. 😛

Wracając do procedur. Zarejestrować się na badanie można telefonicznie, ale w ciągu 2 tygodni trzeba dowieźć skierowanie. Tydzień przed należy zadzwonić i dowiedzieć się o zalecenia przygotowania przez zabiegiem. Trzeba też iść po receptę na lek służący wypróżnieniu. Można receptę dostać u lekarza rodzinnego, a można w ośrodku wykonującym badania. Tak czy siak dodatkowy kłopot, bo trzeba się rejestrować, iść na wizytę albo jechać do ośrodka. Cena leku przeczyszczającego to około 60zł. Cena narkozy 300zł. Same badania są za darmo – w ramach NFZ.

Zalecenia, które dostałam, brzmiały tak:
4 dni przed badaniem należy przejść na dietę lekkostrawną bez warzyw i owoców, które mają małe pestki. Jakoś przetrwałam sobotę i niedzielę, choć weekend bez porządnego obiadu czy wyjścia na miasto na coś dobrego był nieco smutny, zwłaszcza że przyjaciółka miała Baby Shower i mało co mogłam zjeść – no i troszkę zgrzeszyłam 😛

Dzień przed badaniami – do 14:00 zupa krem (zjadłam 2 duże miski kremu – z czerwonych warzyw i z zielonych warzyw i 3 czekoladki – no i nie mogłam się powstrzymać, czym udowodniłam sobie, że ewidentnie jest to temat do pracy nad sobą, bo jestem uzależniona od cukru!!!). Od 14:00 można pić tylko klarowne napoje. Może być bulion, choć ja piję tylko wodę i napój na przeczyszczenie.

Gdy to piszę, jest 19.00 i jestem w trakcie picia roztworu na przeczyszczenie. Do wypicia mam dziś 1 litr niezbyt smacznego roztworu. Idzie mi średnio, bo po dużym kubku już nie mogę. a to nawet nie połowa. Powinnam to wypić w godzinę. Najlepiej po szklance co 10-15min.
Ok, wypiłam dużą szklankę i już czuję, że coś tam się dzieje w jelitach… Pani w aptece obiecała mocne wrażenia 😛

Muszę też wymienić baterię w mojej totalnie nieużywanej wadze łazienkowej, bo jestem bardzo ciekawa, ile będę ważyła taka totalnie wyczyszczona i głodna 😛

Pierwszy raz do toalety poszłam zaraz po zakończeniu picia całości. Faktycznie leciała ze mnie brudna woda, ale spodziewałam się bólów brzucha, skurczy i poczucia, że wywróci mnie na drugą stronę, a to nic takiego. Tylko lekkie parcie i chęć pójścia do toalety. Po godzinie było po wszystkim. Może 5 razy byłam w toalecie. Kładłam się z poczuciem, iż dobrze, że jutro druga dawka, bo nie czułam się jakoś „oczyszczona” i głupio byłoby iść tak na badanie.

Pani, która obiecała „przygodę”, chyba nigdy nie miała porządnej jelitówki 😛

Jeśli ktoś musi brać codziennie jakieś leki, które zażywa rano i wieczorem to wieczorną dawkę należy przyjąć o 22.00 dnia poprzedzającego badanie.

To tyle na dziś. Do poczytania jutro w drugiej części, już opisującej sedno sprawy.

,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s